Nasz patron

Bronisław Malinowski ur. 04 czerwca 1951 w Nowem, syn polskiego żołnierza, bohatera spod Monte Cassino i szkockiej imigrantki Ireny Dovell. Patriotyzm, panujący w rodzinie i liczne rodzeństwo sprawiły, że został wychowany na człowieka przywykłego do solidnej pracy, cenionego i znającego dobrze trud codziennego obowiązku. O jego sportowej karierze zdecydował starszy brat Robert - czołowy w Polsce junior w biegu na 3000 m. To on namówił Bronka do startu w biegach szkolnych, a obiecujący wynik spowodował zainteresowanie Bronkiem Ryszarda Szczepańskiego, byłego reprezentanta Polski w biegach długich, potem trenera.
Pierwszy sukces Bronka to wygrana w lipcu o Puchar "Życia Warszawy" podczas Memoriału Kusocińskiego. Rok później pobił światowy rekord samego Janusza Kusocińskiego, uzyskując wynik 8:17,12.

W 1970 r. odbyły się w Paryżu mistrzostwa Europy - Europejskie Igrzyska Juniorów, w których 19 - letni Bronisław Malinowski wystartował na dystansie 2000 m. z przeszkodami. Jego zwycięstwo nie było już niespodzianką. Życiowe rekordy Bronka: 14:06,8 na 5 km, 8:45,2 na 3 km z przeszkodami, były obiecujące. Ale Malinowski nie poprzestawał na tym. Pomimo ciężkiej sylwetki, masywnej budowy ciała, uparł się, że będzie przeszkodowcem. W wieku 20 lat zakwalifikowano do ekipy na mistrzostwa Europy w Helsinkach na dystansie 5000 m.
"... Musiałem być w finale, to był mój podstawowy cel. Wierzyłem w siebie i w swoje możliwości. Kto tego nie robi, z góry skazuje się na przegraną i nigdy nie osiągnie dobrego wyniku..."
W Helsinkach zajął 8 miejsce z rekordem kraju 13:39,4.

Na igrzyskach olimpijskich w Monachium Bronek był już biegaczem wielkiego formatu. Nie bał się walki na trudnych dystansach, chciał nokautować rywali mocnym tempem. Na ostatnich metrach niedoświadczony jeszcze Malinowski zostaje nieco w tyle. Ostatecznie zajmuje IV miejsce.
Dla Bronka nie ma miejsc pechowych, porażka oznaczała braki w treningowej zaprawie. W Rzymie zdobywa już złoty medal. Po wspaniałym finiszu padł rekord Polski na 3000 m -8:15,0.
Znany jest kalejdoskop medali i tytułów, które B. Malinowski od tego pamiętnego biegu zdobył. Srebro w Montrealu, złoto w Mistrzostwach Europy w Pradze i Moskwa. Ten cudowny bieg nokautujący rywali nie miał być ostatnim akordem w biegowej kariery Bronka: Planował zdobycie olimpijskiego medalu w maratonie. Był zbyt młody, aby kończyć karierę, uparcie dążył do celu. Chciał biegać, nadal wygrywać. Jesienią 1981 r. wybierał się do Nikozji, aby podreperować zdrowie, podleczyć ścięgna i stawy przed kolejnym atakiem. W najbliższych planach miał starty w mistrzostwach Europy i świata...

27 września 1981 r. agencje światowe podają:
" W wypadku samochodowym w Grudziądzu zginął BRONISŁAW MALINOWSKI mistrz olimpijski w biegu na 3000 m. z przeszkodami, jeden z największych sportowców naszych czasów, człowiek wielkiego charakteru."
Człowiek ze złota
To jasny grom w tę ciepłą noc wrześniową
między telewizorem a radiem biegnie myśl- dlaczego
nie chce się wierzyć że śmierć dogoniła jego.
Nawet potwierdzili odebrali szansę
wykluczyli pomyłkę pierwsze komunikaty
coś wstrząsającego dlaczego nie ja nie Ty
W roku poolimpijskim nie mówiło się o TOBIE
leczyłeś rany zwycięstw rycerzu królowej sportu
pokochałeś stadiony
Orła Białego pokazałeś światu
Wszystkim ludziom przyjaźń
W imię znaku krzyża walczyłeś
Wierny swojej Olimpii
Miastu z którego wystartowałeś
Nie wiedząc, że tu jest meta
W Los Angeles biegać chciałeś
Znalazłem ślad telegramu
Dziękujemy za Mazurka Dąbrowskiego i łzy radości
Aby pana życie biegło tak dalej jak w tym
fantastycznym , Złotym Biegu
Byłeś człowiekiem ze złota
Ona była z żelaza
Czas ciebie nie pokona
Odszedłeś niezwyciężony
Teraz biegniesz w nas
I w tych co się urodzą
Grudziądz, 27-30.1981r.
Też Grudziądzanin
M.S


